A chciałam żeby było tak pięknie…
Na przełomie czerwca i lipca naczytałam się bardzo dużej ilości pozytywnych
opinii o balsamie do kąpieli Babydream fur Mama.
Byłam pewna że, zostanie on moim numerem jeden i zaprzyjaźnimy na długi
czas. Niestety z nas dwojga tylko ja chciałam tej przyjaźni. Ja do niego z
sercem a on do mnie z …nie wiem jak to nazwać. Pierwsze użycie nie było
najgorsze. Włosy gładkie ale szorstkie. Na siłę próbowałam używać go przez dwa
tygodnie. Niestety to co robił z moimi włosami to tragedia. Szorstkie, splątane
i wysuszone. Nawet tony odżywki nie wygładzały mojej czupryny. Niestety nie mam
zdjęcia gdyż wykończyłam go na koniec września jako płyn do mycia ciała. Dlatego
też, nie mogę opisać jego ‘technicznych’ parametrów. Nie żałuję zakupu, bo
trzeba próbować, ale nigdy więcej.
JAK STOSOWAŁAM?
Codziennie lub co dwa dni jako szampon a po nim odżywkę Dove.
CZY KUPIĘ PONOWNIE?
Niestety nie.
CZY POLECAM?
Tak, pomimo tego że u mnie
się nie sprawdził. Skoro ma tyle zwolenniczek to warto go wypróbować na sobie.
A Wy używałyście? I jak wrażenia ?
Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz