środa, 31 października 2012

A chciałam żeby było tak pięknie…




Na przełomie czerwca i lipca naczytałam się bardzo dużej ilości pozytywnych opinii o balsamie do kąpieli Babydream fur Mama.

Byłam pewna że, zostanie on moim numerem jeden i zaprzyjaźnimy na długi czas. Niestety z nas dwojga tylko ja chciałam tej przyjaźni. Ja do niego z sercem a on do mnie z …nie wiem jak to nazwać. Pierwsze użycie nie było najgorsze. Włosy gładkie ale szorstkie. Na siłę próbowałam używać go przez dwa tygodnie. Niestety to co robił z moimi włosami to tragedia. Szorstkie, splątane i wysuszone. Nawet tony odżywki nie wygładzały mojej czupryny. Niestety nie mam zdjęcia gdyż wykończyłam go na koniec września jako płyn do mycia ciała. Dlatego też, nie mogę opisać jego ‘technicznych’ parametrów. Nie żałuję zakupu, bo trzeba próbować, ale nigdy więcej.

JAK STOSOWAŁAM?

Codziennie lub co dwa dni jako szampon a po nim odżywkę Dove.


CZY KUPIĘ PONOWNIE?

Niestety nie.

CZY POLECAM?

Tak, pomimo tego że u mnie się nie sprawdził. Skoro ma tyle zwolenniczek to warto go wypróbować na sobie.

A Wy używałyście? I jak wrażenia ?

Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz